Smutna historia z Krakowa, ale z Happy Endem :-)

Witam serdecznie!

Pozdrawiam wszystkich miłośników Holendrów.

Niestety, ale list piszę w smutnym nastroju, powodem jest smutna historia:(

Mieszkam w Krakowie i jestem posiadaczką uroczego roweru- Alfiry, który bardzo uprzyjemniał mi życie w mieście, umożliwiając cudowne uczucie wolności od korków, zatłoczonych tramwajów, precyzyjniejsze określanie czasu na dojazdy i po prostu przyjemną jazdę.

Naprawdę uwielbiam swój rower i kocham wiatr muskający me włosy po pierwszych paru depnięciach na pedały.....

Tak romantycznie się roztkliwiam, bo właśnie przed tygodniem musiałam odstawić rower w bezpieczne miejsce, by uchronić go przed dalszą dewastacją :(

Chwilowo nie mogę na nim jeździć, choć pogoda jeszcze piękna.

Najpierw ktoś ukradł mi dzwonek(jedyny chyba nowy element roweru), nie wiem nawet kiedy, bo zauważyłam dopiero gdy chciałam nim zadzwonić.

Ale to był dopiero początek dramatu na krakowskich ulicach....!

Jakieś dziesięć dni później jakiś wredny typ oderwał z lampy metalowego, srebrnego konika, którego przykleiłam a rower mój stał sie wtedy dla mnie niczym Jaguar...!

Och, jakiż on był piekny i subtelny :(

Odrywając konika ktoś wykrzywił lampę, ale nic to jeszcze, bo może nie powinnam zostawiać go przypiętego na ulicy, nawet w ciągu dnia, tak pomyślałam.

Jednak następnego dnia (rower był przypięty na korytarzu w kamienicy z domofonem, który akurat tej nocy nie działał) znalazłam oderwaną całkiem lampę przy wyjściu, a gdy wsiadłam na rower i pierwszy raz chciałam zahamować, prawie że wjechałam pod samochody, bo okazało się że popsuty był kompletnie jeden hamulec (na moje szczęście tylko jeden!)

No i pojechałam zostawić go pod kluczem, a jadąc się normalnie rozpłakałam. Bo to był akt wandalizmu tak absurdalny i bez sensu, że nie znajduję wytłumaczenia i nie zrozumiem chyba nigdy po kiego grzyba ktoś robi takie rzeczy.

Więc, ludziska niestety ten list niech będzie ostrzeżeniem dla wszystkich, ulice nie są bezpieczne, przynajmniej Krakowa.

Nie poruszając tematu agresywnej jazdy kierowców, słyszałam wcześniej o bardzo częstych kradzieżach rowerów przypietych gdzieś przy chodnikach, dołączam tą smutną historię, choć nie mam pomysłu jak przeciwdziałać takim zdarzeniom.

Chyba, że pozostaje wnoszenie rowerów do domów, co nie zawsze jest możliwe...

Ma ktoś pomysł, jak mnie pocieszyć ?

Trzymajcie się cieplutko! AlinK.Sarit

Barbarzyństwo

Smutne, że ten problem zawitał także do Polski. Mieszkałam kilka lat w Niemczech, w Dusseldorfie. Tam wszędzie poruszałam się rowerem, to piękne miasto, za którym bardzo tęsknię. Szczególnie brakuje mi drogi rowerowej wzdłuż Renu, która ciągnie się bez końca.
Rower daje rzeczywiście poczucie wolności i radości, czułam się jakby młodsza, zdrowsza, weselsza.
Niestety tam okradanie rowerów jest dość powszednie, nawet trzymając go na klatce małego domu nie ustrzegłam się przed kradzieżą olinkowania do kilometromierza... to takie bezmyślne barbarzyństwo, od którego chce się płakać i ręce opadają...
Rower miałam wysłużony, różowy, uwielbiałam go i bardzo mi go brakuje. Teraz mieszkam pod Warszawą, nie mam gdzie jeździć, nie będę się przecież ścigać z TIRami, a po lasach i polach męczę się góralem i tęsknię za spokojną i wygodną jazdą bez bólu kręgów szyjnych od wyginania głowy, żeby spojrzeć na okolicę.
Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła znów przesiąść się na kochanego holendra z duszą ....

Momo

na pocieszenie

Hm... smutne. W moim wypadku na szczęście największym aktem wandalizmu jaki mnie spotyka (regularnie), to wykręcone wentylki (zawsze mam przy sobie zapasowe).
A na pocieszenie: Możemy się umówić, że jak będe się wybierał do Krakowa (czasem bywam), to Ci przywiozę jakiś ładny dodatek do roweru - niespodziankę :)

Nigdy nic nie wiadomo ;)

Niespodziewany ciąg dalszy smutnej historii z Krakowa, czyli… nigdy nic nie wiadomo;)

Jak widzicie nasi drodzy, piszemy ten post wspólnie. Więc choć na portalu nie pojawiają się zbyt często nowe posty, rowery holenderskie budzą wciąż nowe i nowe…
Tak więc… Za górami za lasami biadoliła dziewoja zasmucona brutalnym potraktowaniem jej pojazdu magicznego. Wiec żal się zrobiło pewnemu młodzieńcowi, który, czarodziejskim trafem zmierzał w kierunku grodu Kraka, zamieszkiwanego przez ową smutna dziewoję. By łzy otrzeć na smutnym licu, młodzieniec przybył. Potem dużo się działo magicznych spotkań i rozmów i przypadków i splotów i totalnie cudnych i śmiesznych zdarzeń, niezwykłych i pięknych, zaskakujących. A kiedy młodzieniec przybył, to potem wybył, ale że cywilizacja nie jest w końcu taka zła;) to prząśniczki dalej prządły los po drutach telefonicznych albo łączach internetowych, więc w końcu ponownie młodzieniec przybył (a gdzie był? No w Holandii oczywiście;) i… koniec końców, przynajmniej na razie, szlachetny młodzieniec wpadł w sidła pięknej czarownicy, gdyż to właśnie ona, okazała się właścicielką smutnego lica, a wpadając w sidła po drodze naprawił czarownicy lampkę przy rowerze, ona zaś, wcale nie z wdzięczności, tylko ot tak po prostu z miłości jak się w końcu okazało wpadła w jego ramiona… I teraz powinno się napisać jeszcze że żyli długo i szczęśliwie;)
WCALE NIE KONIEC…

Kupcie nam tandem ;)

Ooo proszę :-)

Bardzo miła wiadomość, 3majcie się ciepło i
życzę powodzenia !!

PS. Normalnie gdyby mnie było na to stać to sprawiłbym Wam ten tandem ot tak z radości jaką wyzwoliliście we mnie tą wiadomością :-)

--
Pozdrawiam, Ł.Mormol
Miłośnik 'Holendrów' - Zakochany od pierwszej przejażdżki
www.RoweryHolenderskie.net

:)

A w kwietniu prawdopodobnie wybierzemy się razem z Alink. (choć pewnie jeszcze nie tandemem) w trasę rowerową Polski Egzotycznej. Mam nadzieję, że będziemy mieli jakieś zdjęcia dla Was :)
(i jeszcze powiem wam w tajemnicy, że to przecudowna kobieta :) )

Fotorelacja z wycieczki mile widziana :-)

Już teraz pozostaje mi życzyć szerokiej drogi.

--
Pozdrawiam, Ł.Mormol
Miłośnik 'Holendrów' - Zakochany od pierwszej przejażdżki
www.RoweryHolenderskie.net

No ja również zycze

No ja również zycze serokiej drogi :) A ja na swoim rowerku na poczatku wakacji wybieram sie do Lwowa zrobie tak 1500 km :) bedzie ciekawie

__
Stowarzyszenie Krośniewicko-Ozorkowskiej Kolei Wąskotorowej

a któredy?

To pochwal się wcześniej dokładną trasą i terminami, Można by się spotkać :)



wczasy nad morzem - Notebooki - Praca w Częstochowie - noclegi w górach - Mieszkania Wrocław