Więc jestem z Wami.
Mam na imię Piotr i poza ujeżdżaniem mojej "damki" często gram na djembe- jest to moja ogromna pasja.
Pierwszego holendra kupiłem w Zielonej Górze od zupełnie zwariowanego człowieka któremu ogromnie dziękuję za inicjatywę.
Do dzisiaj ten rower jeździ i daje mi radość. Pierwszą damkę kupiłem w Amsterdamie za 10 euro.... w opłakanym stanie.
Przejechałem nią trzy kraje, po czym połamała się na Wrocławskich drogach. Teraz jeżdżę Gazelką. Mam ogromnie dużo miłych wspomnień związanych z holendrami.
Jest to moja miłość do końca. Nie wyobrażam sobie poruszania się po mieście autobusami czy autem, nic nie może porównywać się z dostojną jazdą wielkim ciężkim rowerem.
Szkoda tylko że Wrocław nie zadbał o ścieżki rowerowe w całym mieście. Ale w każdym mieście są te same problemy niestety.
Jeśli nie macie co robić latem wyruszcie do Holandii, kupcie rower na miejscu i pojeżdzijcie po tym kraju. Stworzony dla rowerów, raj dla rowerzysty. Nie ma miejsca gdzie nie dojechalibyście rowerem.
Mam nadzieję że kiedyś podobnie będzie w Polsce.


