Witajcie!
Ja mój pierwszy używany trzybiegowy rower Burco przywiozłam z Holandii w 1995 roku (a może to był 1994 ?). Na nim przejechałam ok 12.000 km.
Dalej jest super!
Mam go na wsi na dzialce, gdzie zresztą dołączył do niego drugi rower - Gazelle - przywieziony kiedyś przez nas dla koleżanki a następnie odkupiony. Wyobraźcie sobie, że wcale nie jeździła ! Teraz jest rowerem gościnnym, działkowym.
Dwa lata temu podczas "rowerowego" urlopu w Holandii kupiłam, również używany, 5-biegowy rower Batavus z hamulcami bębnowymi i 28-calowymi kołami. Jest doskonały ! Bardzo go lubię, staram się jeździć codziennie (w każdym razie od wiosny do jesieni). Już na nim przejechałam ponad 3.000 km.
Uważam, że rowery holenderskie są fantastyczne zwłaszcza w mieście i na wszelkich drogach utwardzonych. Gorzej po piachu, bo mają dość wąskie opony - są po prostu przystosowane do warunków holenderskich, gdzie nawet przez pola i lasy można jeździć po utwardzonych ścieżkach rowerowych.
Mimo to niejeden raz przepychałam się przez piaszczyste leśne ścieżki i bezdroża. Uwielbiam jazdę na tych wspaniałych rowerach - doskonale wygodne, nie wymuszają nienaturalnej, pochylonej sylwetki, jeździ się w "dumnej" wyprostowanej pozycji, można podziwiać mijane krajobrazy i usmiechać się do napotkanych rowerzystów i nie tylko.
Jestem zagorzałą propagatorką tych rowerów, przekonałam do nich przyjaciół, którzy również kupili rowery w Holandii i często razem gdzieś się wyprawiamy.
Oczywiście każdy urlop obowiązkowo na rowerach!
Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników tych piknych maszyn.
Maja S.



Dziwię się...
troszkę Twojej Przyjaciółce. Może dlatego, że nie spróbowała? Planowałem kupno Gazeli, ale w ostatnim momencie znalazłem moją śliczną Batawię. Stażem i ilością km przejechanych na rowerach holenderskich nie mogę się równać z Tobą (choć wiele tys. przejechałem na "góralach"). Ciesszęs ię, że dołączyłem do Was i że z moją Batawką nie jestem sam :) (pisałaś, że też masz Batavusa)
Pozdrawiam!
PS. Nie próbowałem jeszcze jazdy po drogach gruntowych, swojego pierwszego holendra mam dopiero niecałe 2 tyg. ale jazdą po Krakowie jestem zachwycony, choć mam mnóstwo zastrzeżeń do krakowskich dróg i pomysłów na nasze ścieżki rowerowe (niektóre są naprawdę wydumane, o czym nie raz już pisał nasz kolega Marcin Hyła)