Jazda na rowerze zimą
Cfaniak17, śr., 2006-08-30 19:49
Czy jeździcie na swoich rowerach w zimie ? Jeśli tak to powiedzcie - jak to jest, czy wiążą się z tym jakieś konsekwencje dla roweru ? I czy daje to taką samą przyjemność jak jazda latem ?
Zaloguj się by odpowiadać



Piękny Artykuł - Co zyskujesz przymarzając do siodełka
Co zyskujesz przymarzając do siodełka
Życie zimowego rowerzysty nie jest – jak życie muszki owocówki
(fot. JupiterImages/East News)
Na specjalne życzenie kilku moich anonimowych czytelniczek, wrócę w dzisiejszym felietonie do tematyki niepolitycznej. Zajmę się mianowicie po raz kolejny rowerami. „Rower w zimie?!” – już słyszę te zaskoczone głosy. Tak. Właśnie rower w zimie daje całkowity wgląd w filozoficzno-światopoglądowe konsekwencje wyboru takiego właśnie środka transportu.
Więc po pierwsze: „rower w zimie?!” to okrzyk, jaki towarzyszy każdemu rowerzyście między mniej więcej 31 października a mniej więcej 30 kwietnia, czyli przez pół roku. Przez pół roku rowerzysta musi udzielać obszernych wyjaśnień na temat swojego życia. Ten ciągły egzamin prowadzi do bardzo pożądanego filozoficznie stanu metafizycznej niepewności. Zimowy rowerzysta bezustannie musi szukać uzasadnienia dla swojego bytu, udowadniać, że jego istnienie jest możliwe. Życie zimowego rowerzysty nie jest – jak życie muszki owocówki czy jakiegoś innego podmiotu, który nie jeździ rowerem w zimie – dane i oczywiste. Jest zadane i wciąż poddawane w wątpliwość.
O tym, że ciągły stan niepewności może być korzystny, można przekonać się, pytając zimowego rowerzystę, czy nie przewraca się, jeżdżąc po lodzie. Jako zimowy rowerzysta przylegam do powierzchni najwyżej kilkunastoma centymetrami kwadratowymi opon, a środek ciężkości mam niebezpiecznie wysoko nad zamarzniętym śniegiem. Teoretycznie znajduję się w sytuacji idealnej do spektakularnej wywrotki. Tymczasem to samochody z trudem startują ze świateł i ślizgają na zakrętach, a piesi poruszają się powoli, dziwnie machając rękoma, gdy ja utrzymuję równowagę dzięki stanowi ciągłej niepewności i efektowi żyroskopowemu.
Innym ważnym pytaniem jest pytanie: „czy nie jest ci zimno”. Zapytany o to zimowy rowerzysta rozgląda się dookoła, będąc przekonany, że pytają kogoś innego. Zimowy rowerzysta zapytany o to, czy nie jest mu zimno w polarowej bluzie i cienkiej kurteczce, gdy na zewnątrz jest minus pięć, musi zachwycić się jak wspaniale zróżnicowane jest uniwersum ludzkich odczuć. Okutani w stukilogramowe kożuchy przytupujący z zimna na przystanku piesi z przerażeniem patrzą na rowerzystę, który komfort termalny osiąga po kilkunastu machnięciach pedałami. Marznącemu pieszemu lub kierowcy, który musi rozkręcić na maksa ogrzewanie w samochodzie, by nie przymarznąć do kierownicy, nie mieści się w głowie, że do zapewnienia odpowiedniej temperatury nie potrzeba żadnych szczególnych zewnętrznych wspomagaczy, a wystarczy szybkie poruszanie się siłą własnych mięśni.
Poczucie samowystarczalności w ekstremalnych warunkach zewnętrznych jest wspaniałym ukojeniem dla stanu niepewności, o którym pisałem wyżej. Balans pomiędzy tymi dwoma uczuciami dodaje rowerzyście dodatkowych sił do pedałowania i tematów do przemyśleń. Filozoficzne korzyści z jazdy rowerem zimą być może nawet przerastają tak przyziemne zyski, jak możliwość przybycia na miejsce szybciej, brak konieczności stania w korkach, czy wyczerpującego odśnieżania samochodu.
Oczywiście zaraz się znajdzie ktoś, kto pokiwa z politowaniem głową i powie, że rower w zimie to szron na twarzy, błoto i przymarzanie do siodełka. No cóż, nikt nie powiedział, że uprawianie filozofii jest łatwe i przyjemne.
Krzysztof Cibor, Wirtualna Polska
Brawka!
Świetny tekst.
"...nikt nie powiedział, że uprawianie filozofii jest łatwe i przyjemne."
Moje uprawianie filozofii jazdy zimą na holendrze jest jednak przyjemne,
a jak przyjemne, to łatwe.
Pozdrawiam! niki4 (Latający Holender: Batavus Palermo)
Zapraszam do mojej galerii
NIE KUPUJCIE ROWERÓW, KUPUJCIE HOLENDRY!
CO JEST LEPSZE OD HOLENDRA? DWA HOLENDRY!
To jest zima?
Mam nadzieje że spadnie "jakiś' śnieg(może być nawet czarny), chociaż po to żebym mogł się sprawdzić jeżdżąc po śliskiej nawierzchni w wyprostowanej pozycji :)
Jak ktoś może załatwić śnieg w okolicach trójmiasta to poproszę ;)
Zima?
Jeździmy! Zimy nie ma, albo nadal jesień, albo już wiosna. Noooooooooo jazda!
Pozdrawiam! niki4 (Latający Holender: Batavus Palermo)
Zapraszam do mojej galerii
NIE KUPUJCIE ROWERÓW, KUPUJCIE HOLENDRY!
CO JEST LEPSZE OD HOLENDRA? DWA HOLENDRY!
Ja chyba zrobie sobie dzis
Ja chyba zrobie sobie dzis małą rundke po okolicy z 15 km chociaz jak bedzie ładna pogoda :)
__
Stowarzyszenie Krośniewicko-Ozorkowskiej Kolei Wąskotorowej
Incydent :-)
A ja ostatnio podczas takiej wycieczki "złapałem kapcia" :-)
Powrót pieszo :-)
--
Pozdrawiam, Ł.Mormol
Miłośnik 'Holendrów' - Zakochany od pierwszej przejażdżki
www.RoweryHolenderskie.net
Z mojej dzisiejszej
Z mojej dzisiejszej wycieczki nici z powodu pogody.
A co do kapcia to tez mi sie kiedys tak zdazyło 25 km od domu, gdzies na zadupiu bez telefonu ;) to była masakra
__
Stowarzyszenie Krośniewicko-Ozorkowskiej Kolei Wąskotorowej
Zima de best ;)
Jeżdżę już siedem lat na Holendrach NoN StoP :
o każdej porze roku
Mam nawet fotki mojej Kogi ośnieżonej :)
Zdarza mi się, jeśli na drogach nie ma śniegu
Witaj,
Jeśli pogoda pozwoli - i jest na przykład słonecznie a na drogach nie ma śniegu to oczywiście że tak. Jazda w takich warunkach dostarcza równie przyjemnych wrażeń.
Ten zimowy gryzący wiaterek, który owiewa uszy wystające spod czapki jest całkiem przyjemny :)
Poza tym przecież zimą mój 'Holender' jest tak samo wygodny jak i latem :)
Pozdrawiam.
A Ty? Jeździsz zimą rowerem ?
Założę się, że sporo osób jeździ.
--
pozdrawiam, Ł.Mormol
RoweryHolenderskie.net - Portal Miłośników "Zakochani od pierwszej przejażdżki"
Ja bardzo chętnie :D
To jest coś! Bez śniegu to nie przyjemność.
Dla mnie najlepiej jak jest bardzo ślisko, jest ubity śnieg, u mnie na prowincji gdzie pługi wyjeżdżają na szczęście o tydzień za późno, do tego niech sypie śnieg w kierunku poziomym.
Kiedyś pamiętam że był taki wiatr że gdy chciałem zwolnić by skręcić na skrzyżowaniu, jechałem prosto bezwładnie :)
Albo jak chce ruszyć pod wiatr to pedałuję w miejscu :)
Nie polecam tylko jeździć bez biegów, tak ja będę musiał póki nie zmienię piasty :/
Jeśli chodzi o szkodliwość mrozu to naoliwcie ( najlepiej olejem wazelinowym albo czymś typu "wóde40"...% ) pancerze linek wewnątrz żeby nie pozrywać linek w razie zamarznięcia (miałem tak kiedyś).
Dajcie oponom więcej ciśnienia żeby były "węższe" dla bezpieczeństwa. Ubierzcie sie dobrze (rękawice i szalik obowiązkowo)!!
Zapraszam na Mierzeję Wiślaną na wspólną jazdę zimą po plaży - mówie poważnie! gg: 3794893
Sorry za długość ale temat mi sie podobał ;)